O mediach napisano już całe tomy. Szczególnie o złej stronie mediów. O nierzetelności dziennikarzy, niechcianych gościach, tabloizacji, itd., itd., itd.

Ja chciałbym się pochylić (który to już raz…) nad robieniem z widzów idiotów. Telewizja TVN 24 jeszcze kilka lat temu była moją ulubioną stacją. Ale w myśl zasady jednego z dyrektorów, co jak rozumiem jest wyrażeniem linii programowej i wizerunkowej tej stacji, na życzenie widzów stacja się stabloizowała. Niechże się ona taloizuje, skoro widzowie tak chcą(???), ale poniżej wszelkiej krytyki, poza tabloidowaniem jest robienie widzów w tzw. „balona”. Obserwuję to od dawna, ale dzisiaj postanowiłem się temu przyjrzeć nieco dokładniej.

Przed godziną ósmą, pan Jarosław Kuźniar zapowiedział: „Po godzinie dziewiątej gościem »Wstajesz i wiesz« będzie poseł PO, Piotr van der Coghen”. No i dobrze, niech sobie będzie, ani mnie to grzeje, ani ziębi, ze sobie pogada o ratownikach przy wyciągach narciarskich. Ale potem była dziewiąta i wiadomości. I „Za chwilę naszyym gościem będzie ratownik jurajskiego GOPR, pan Piotr van de Coghen”. Potem były informacje o pogodzie i dla kierowców. I ‘Za chwilę porozmawiamy z panem Piotrem…”.

Potem był skrót wiadomości, „Za chwilę naszym goście…”, pogoda, „Za chwileczkę naszym gościem będzie..”, informacje dla kierowców, „Za chwilę(…), ale najpierw króciutko przegląd prasy”.

Teraz skrót najważniejszych wiadomości, „Za chwilę porozmawiamy sobie…, przepraszam panie Piotrze…” (ten biedny Piotr van der Cohen stoi tam w tej jurze i marznie od „przed ósmą”), pogoda, informacje dla narciarzy, widoczki z Polańczyka, Białegostoku i innej Warszawy. Jeszcze tylko informacje dla kierowców i już jest pan Piotr. Jest ósma pięćdziesiąt siedem (o dziewiątej mają być wiadomości, więc sobie nie pogada, ale…). Kuźniar nawija, czyta pół ustawy, albo jakiś gruby komentarz do niej, nie wiem co on tam czytał, dośc, ze czytał a darmo, bo Piotr van der Coghen nie słyszał. Coś mu odsłuch źle podłączyli. Czyta więc Kuźniar jeszcze raz, teraz krócej (ósma pięćdziesiąt osiem) i rozmawiają.

Dwanaście, może czternaście zdań (obydwu, po siedem na jednego)  i po wywiadzie: dziewiąta zero dwie. Wiadomości. Oczywiście każda wymieniona przeze mnie pozycja programu przedzielona blokiem reklamowym.

Reklamy mnie nie dziwią, w końcu stacje z tego żyją i zdążyłem się już przyzwyczaić. Nie mogę jednak zrozumieć paru innych spraw. Dlaczego np. pan Kuźniar nie powie: „O ósmej pięćdziesiąt (parę) porozmawiam z posłem PO, ratownikiem górskim Piotrem van der Coghenem”? Jeśli ktoś interesuje się problemem, spędził pewnie przed telewizorem godznę, między ósmą a dziewiątą. Wiem, że w telewizji o to właśnie chodzi, jednak to jest tylko jedna strona medalu. Drugą jest moralność telewizja, w której tyle uwagi poświęca się uczciwości, rzetelności, prawdomówności polityków np. (albo innych dziennikarzy), traktuje widza jak bezrozumną małpę, w dodatku bezrobotną, która ma siedzieć i czekać.

Panie Kuźniar, uważam pana za inteligentnego człowieka. Czy panu naprawdę nie przeszkadza robienie widzów w tzw. ch**a? Ja oczywiście rozumiem, że linia (jacy dyrektorzy taka linia), że w słuchawce wydają polecenia, itd., ale czy pan też jest małpą, tak jak widzowie, z których chce pan mały zrobić? Czy kompletnie nie zależy panu, żeby to wszystko, ten program miał ręce i nogi, a jedynie na odbyciu „szychty” i skasowaniu należności?

Jeśli tak, to jakie pan ma prawo „prostować” polityków, celebrytów i innych gości? Odpowiem za pana: żadnego. Bo pan, razem ze swoją telewizją jest tyle samo wart, albo nawet mniej, bo jeśli ktoś wymaga przestrzegania standardów od innych, samemu nie przestrzegając żadnych, to jest wart mniej, niż ten, od którego się ich żąda. To tak jakby złodziej żądał od innych złodziei „nie kradnij”.

I już obok tematu: usterki. Praktycznie nigdy nie słyszę w TVN 24 (w TVN też nie), przeprosin za niedoruby. Bardzo często się zdarza, że nie ma głosu, zdjęcia nie można wyemitować, albo pomylono materiał. TVN 24 jest pod tym względem przodownikiem, niekiedy aż się dziwię, skąd tam taka amatorszczyzna. I nigdy, albo prawie nigdy nie słychać „Przepraszamy Państwa”. Co najwyżej głupi uśmieszek i coś o złośliwości rzeczy martwych.

W PRL-u, co by nie mówić, nie wstydzili się przepraszać za usterki, ani nie czuli się jakoś poniżeni przepraszając. Wy jesteście zbyt dumni. A szkoda.

Niegrzeczny Andy